Widok z Top of the Rock na Central park

Nowy Jork mój symbol ameryki..

Gdy miałem lat naście i dni upływały w mrocznych czasach komuny, jednym z najbardziej oczekiwanych momentów tygodnia był sobotni wieczór. Czasy to były jeszcze przed wolnymi sobotami więc piatunio jeszcze nie funkcjonował…

Sobotni wieczór to był czas kiedy dwuprogramowa dla mnie wciąz czarno biała Telewizja Polska pokazywała hity! Nie że nowości ale jak to mówia lepszy rydz niż nic…

No bo  i ile razy można podziwiać Lecą żurawie czy Świat sie smieje…

Często były to westerny czyli filmy o czasach podboju dzikiego Zachodu ale tez pojawiały się największe  kasowe hity kina amerykańskiego takie jak Maratończyk, Ojciec Chrzestny, Taksówkarz, Serpico, King Kong, Francuski Łącznik czy Klute. Telewizje nazywano oknem na świat i dla mnie filmy z za "wielkiej wody" były właśnie takim może nie oknem a okienkiem, przez które oglądałem inny piekny,  kolorowy i często niezrozumiały świat.

Ale okno to niestety było zamknięte, więc co najwyżej można było przytknąć nos do szyby, i patrzeć na Amerykę, i amerykanów marząc sobie o tym aby zobaczyć te wszystkie cuda na własne oczy.

W latach 80tych, prawdopodobieństwo podróży do USA, jak dla mnie sięgało jakiś minus 90 procent, więc wszystkie te filmy i seriale miały wręcz charakter bajkowy: daleko, daleko stąd… czyli daleko i nie prawda!

Wyżej już wymienione filmowe  „klasyki” łączy między innymi miejsce akcji, wszystkie pokazują swoje historie w Nowym Jorku.

Trudno się więc dziwić że poza Indianami, kowbojami i Johne’m Waynem dla mnie właśnie Nowy Jork był zawsze symbolem USA.

Statua Wolności, Manhattan, Empier State Building czy Central Park w czasach kiedy nie mieliśmy McDonalda czy hamburgerów były na wskroś symboliczne, amerykańskie. No chyba tylko Coca cola i silver dolar biła je na głowę jeśli chodzi o symbolikę. Ale to się nie liczy...

No i kto nie pamięta filmowego wizerunku World Trade Center znanego długo przed tragedia 9/11? Przecież to właśnie na dachu z jednej z wież lądował szybowcem Snake Plessken w misji uwolnienia Prezydenta…(dla koneserów kina akcji😀 )

Ale stało się! Upadł Związek Radziecki, wygrała Solidarność i upadł mur. Możemy jechać gdzie chcemy, świat stoi otworem. No oczywiście jeśli tylko masz pieniądze.. a do USA jeszcze dodatkowo wizę.. 😀

Wybaczcie mi więc że opisując Nowy Jork patrzę na niego jak na miraż który stał się rzeczywistością. I postaram się opisać Wam jak bardzo wyobrażenia oparte przede wszystkim na IX muzie, konfrontacje  tą z rzeczywistością zniosą.

Po odprawie paszportowej na Newark jechaliśmy pociągiem przez przedmieścia Nowego Jorku w kierunku Manhattanu. Amerykańskie miasta poza Down Town (czyli centrum) to właściwie zabudowa niska, dwa góra cztery pietra, domy blisko siebie i w zależności od okolicy od ładnych po rudery. Ale pierwsa uwaga: masa flag amrykańskich.

Pociąg dowozi nas do Penny Station i wreszcie kiedy wyjdziemy na powierzchnię(pociąg jedzie tunelem pod Hudson River i perony na Manhattanie są pod ziemią) możemy zobaczyć kwintesencję Nowego Jorku czyli Manhattan.

Pierwsze wrażenie? Niesamowicie głośno!

Silniki samochodów, klaksony, zgiełk głosów, jakaś muzyka.. zwyczajny tutaj szum nowojorskiej ulicy. O byłbym zapomniał jednym z królujących dźwięków na nowojorskiej ulicy to szum klimatyzatorów.

Natężenie dźwięków jednak przekracza wszystko czego doświadczamy w Polsce, ale nie odbieram tego jako dokuczliwego hałasu ale jako podkład dźwiękowy do ogromnych kanionów ulic które nagle mnie otaczają.

Robi wrażenie. Ulice wydają się wąskie w porównaniu z górującymi nad nimi ścianami drapaczy chmur. Patrząc wzdłuż ulicy widzimy wąski wysoki kanion po którego dnie przemieszcza się fala ludzi i samochodów. Ta rzeka pojazdów jest niesamowicie kolorowa, ale oczywiście dominuje kolor żółty, czyli taksówki których jest tu mnóstwo. I rekalamy!!Wszędzie! Z radością dostrzegam że hollywood nie kłamał i z autobusów patrzą na mnie skąd inąd nieznani dziennikarze i całkiem znani celebryci..

Ulice w NY jak w większości miast w USA przecinają się pod katem prostym tworząc siec prostokątów zbudowanych z ulic zwanych tutaj blokami. Ulice biegną z północy na południe i ze wschodu na zachód ..lub odwrotnie jeśli ktoś lubi. Dla przykładu jeśli wyjdziecie z Empire State Building na 5 Aleje to aby dojść do Rockefeller Center które też jest przy 5 Alei musicie iść na północ 15 bloków. Oznacza to że przejdziecie przez 15 skrzyżowań zanim dotrzecie do celu. Jeden blok (block po ichniemu) to około 80-90 metrów więc jeśli ktoś wam powie że macie do celu dziesięć blocków znaczy że czeka was kilometrowy spacer. Warto o tym pamiętać bo to popularna w amerykańskich miastach metoda określenia odległości.

Wracajmy do wrażeń.

Ruch na ulicach jest niesamowity, sznur samochodów i falująca masa głów przechodniów. Nowojorczycy raczej się speszą, więc ta fala ludzka jest ruchliwa i dynamiczna, jeśli chcesz spacerować raczej ustaw się na obrzeżach tej masy ludzkiej aby nie irytować tubylców.

Na skrzyżowaniach ulic zawsze spory tłumek jeśli jest sygnalizacja świetlna, często widać policjantów lub służby miejskie regulujące ruch. Przejście przez skrzyżowanie kiedy zapali się zielone światło kiedy z obu stron ruszają fale spieszących się ludzi tez robi wrażenie, wygląda jak zderzenie dwóch grzebieni...

Urokiem skrzyżowań w NY jest to że najwięcej na nich słońca jeśli oczywiście trafiamy na słoneczna pogodę.

Wynika to z tego że ulice choć wcale nie wąskie bo maja na biedę po 25-30 metrów szerokości raczej nie pławią się w słońcu przez cały dzień skoro są otoczone są 200-250 metrowymi ścianami budynków. Jak mówiłem kaniony i wąwozy to naturalne skojarzenie w NY.

Byłem w NY w czerwcu i lipcu więc zapach ulicy to przede wszystkim zapach samochodów, spalin, rozgrzanego metalu, kamienia i asfaltu oraz tego co generuje ulica- jedzenia, jakiejś chemii, śmieci i ludzi. Nowojorska ulica jak dla mnie może i nie pachnie ale na pewno tez nie śmierdzi co biorąc pod uwagę fakt że mieszka tam ok 10 milionów ludzi już samo w sobie jest osiągnięciem.

Pierwsze więc wrażenie? Ogromne! To nie pierwsze i (mam nadzieje nie ostanie) miasto w USA które odwiedziłem ale Manhattan robi wrażenie przede wszystkim rozmiarami.

Chicago, miasto które miałem okazje trochę poznać ma swoje Down Town (czyli centrum, miejsce gdzie są wieżowce i tętni życie) ciągnące się wzdłuż brzegu Jeziora Michigan przez jakieś 3-5 km. Natomiast Manhattan tylko do granic Harlemu to 14 km wieżowców, muzeów, sklepów i czego tam jeszcze dusza zapragnie.

Więc tutaj jak w przypadku Godzili rozmiar ma znaczenie.

Tutaj taka mała dygresja. Mój kuzyn który miał okazje odwiedzić Hong Hong na moje pytania o to jak to miasto wygląda odpowiedział:

Byłeś w NY?

No byłem.

I co wielki jest nie? Manhattan i cała reszta..

No!!

  No to własnie NY nie umywa się do Hong Hong!!

Cóż aż trudno mi w to uwierzyć ale mam nadzieje zweryfikować ta opinie któregoś dnia…

Reasumując: rozmiary Manhattanu, niesamowity ruch, kolory, dźwięki nie zawiodły moich oczekiwań opartych o filmowe wzorce jak wyżej' plus  oczywiście Kojak, Przyjaciele itp. Pierwsze wrażenie jak napisałem OGROMNE! A drugie i trzecie? A to już zupełnie inna historia… 😀

Manhattan z East River

Poniżej możecie przeczytać opis spaceru po NY z detalami i mam nadzieje pożytecznymi uwagami. A tutaj chce tylko umieścić moje ulotne wrażenia.

Jak wcześniej pisałem zawsze marzyłem o zobaczeniu Nowego Jorku. To miasto które znałem tylko z telewizji, literatury(„nie był z Nowego Jorku, czyli był ze wsi..” Paragraf 22) czy kina zawsze mnie fascynowało.

Czy spełniło moje oczekiwania?

Tak. To niesamowite miasto. I mówię tylko o Manhattanie bo dalej jeszcze nie dotarłem. Owszem kilka miejsc mnie rozczarowało jak np. Chinatown czy Little Italy, kilka innych nie zgadzało się z moimi wyobrażeniami jednak w całości Nowy Jork mnie urzekł. Z jednej strony jego ogrom zbudowany wrażeniem widoku kanionów ulic, drapaczy chmur, sznurów samochodów i wszechobecnym szumem miasta przetłacza, budzi respekt i obawę zagubienia. Z drugiej strony po pierwszym szoku, błyskawicznie respekt i obawa zostają zastąpione przez wrażenia: łał…Mnie to miasto zachwyciło, a miałem porównanie z innymi metropoliami USA czyli Denver i Chicago. Bardzo lubię Chicago i mam sentyment do Denver ale NY mnie po prostu urzekł. Jako miasto oczywiście. Bo w Stanach Zjednoczonych najpiękniejsze miejsca są położone daleko od wielkich miast. Urzekająca jest właśnie atmosfera miasta co trudno opisać. Trudno określić słowami. Mimo szumu, tłoku, wrażenia jakiejś obcości i że wszystko się tutaj przemieszcza jest ruchome to bardzo łatwo mi było sobie wyobrazić siebie jako mieszkańca tego miasta. Naprawdę od początku miałem wrażenie że mógłbym być częścią tego ludzkiego mrowiska. Chyba właśnie ten pozorny chaos i wszechobecny ruch który po chwili okazuje się uporządkowany i niezwykle funkcjonalny jest tak wyjątkowo fascynujący. Jeśli macie ochotę poczytać więcej zapraszam poniżej 😀

Więc-Nowy Jork:

W każdym przewodniku możecie przeczytać co warto zobaczyć w tym niezwykłym mieście. Oczywiście lista atrakcji będzie zależna od waszych zainteresowań i oczekiwań.

Jednak kilka pozycji na tej liście to na pewno typ „must have” , zwłaszcza jeśli tak jak mi w wyobraźni Nowy Jork został ukształtowany przez produkcje hollywoodzkie.

Więc streszczę wam mój film o tym mieścicie.

Central Park- pas zieleni o wymiarach 4 kilometry na prawie jeden. Dużo drzew liściastych, masa alejek spacerowych, kilka zbiorników wodnych w tym największy Jacqueline Kennedy Onassis, boiska do bejsbola i koszykówki, pagórki, skały, miejsca piknikowe. Pełno rowerzystów i biegaczy o każdej porze dnia.

W niezliczonych filmach bohaterowie spotykają się na jakimś mostku(Masz wiadomość), pływają po stawie(Stewart malutki), biegają(Maratończyk) lub spacerują po Central Park’u(Kevin sam w Nowym Jorku). W południowo wschodniej części parku jest małe zoo, znane z animacji Madagaskar gdzie ma grasować banda pingwinów komandosów. Niestety zoo kompletnie nie przypomina tego z animacji aczkolwiek brama wejściowa z ruchomymi postaciami jest dokładnie taka jak w kreskówce. Skippera i Kowalskiego tez niestety nie ma tylko jakieś zwykłe pingwiny…

Również w południowej części parku znajduje się małe wesołe miasteczko(atrakcja raczej dla dzieci do lat 7) i duży plac z arkadami i dużą fontanną zwany Bethesda. Jeśli widzieliście film Okup z Mel Gibson to właśnie tam porwano syna głównego bohatera. Również tam w finałowej scenie filmu John Wick 2 Keanu Reeves spotyka się z Ian McShane który go ekskomunikuje z elity zabójców…

To jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc Cental Park’u i tutaj prawie zawsze możecie zobaczyć różnego rodzaju występy czy inne performence od pokazów na wrotkach poprzez taniec, akrobatykę czy występy muzyczne. Zdjęcie w tym miejscu prawie że obowiązkowe..

Żeby pospacerować po parku, przejść go z północy na południe, usiąść na trawie i zjeść hot doga lub loda od ulicznego sprzedawcy, potrzebujecie przynajmniej trzy godziny. Jeśli chcecie zobaczyć zoo i naprawdę nacieszyć się parkiem to i dzień nie będzie za dużo 😀 .

Dla „spacerujących inaczej” lub śpieszących się możliwe jest wypożyczenie rowerów i objechanie parku. Jak dla mnie to profanacja absorbcji ducha tego miejsca ale jeśli ktoś chce to zarówno w samym parku jak i jego obrzeżach znajdziecie dużo wypożyczalni rowerów. Osobiście polecam któryś z dni weekendu bo wtedy w Central Park’u najwięcej się dzieje.

Ponieważ prawie w połowie długości Parku od jego wschodniej strony znajduje się Metropolitan Museum of Art ( w NY nazywają je MET)którego odwiedzenie pewnie znajdzie się na liście osób zainteresowanych atrakcjami kulturowymi ( Oglądaliście film Afera Thomasa Crown’a z Pierce Brosman? Jeśli tak to byliście już w MET..) to można poświęcić całą sobotę na MET i Cental Park.

Po długim spacerze usiąść w cieniu pod drzewami w środku parku w ładny pogodny dzień, chłonąc jego atmosferę patrząc na biegaczy, rowerzystów, ludzi grających w bejsbol, piłke, koszykówkę czy tak jak wy odpoczywających w cieniu –bezcenne. Jeszcze jedna cecha charakterystyczna tego miejsca jest to że w Parku szum miasta wszech obecny w Nowym Jorku jest znacznie wytłumiony a w niedziele wręcz niesłyszalny. W Central Park możesz stanąć pod gołym niebem i doświadczyć prawie że parkowo leśnej ciszy bez kakofonii miasta.

Dla turystów może to nie ma większego znaczenia (jesteśmy tu kilka dni i to bardziej atrakcja niż uciążliwość)ale dla nowojorczyków to chyba jedyne miejsce na Manhattanie gdzie jest to możliwe..

Jeśli wyjdziecie z MET i przejdziecie przez park ze wschodu na zachód to w 20 minut dotrzecie do Muzeum Historii Naturalnej. Również jedno z najbardziej znanych dzięki filmom (np. Noc w muzeum)miejsc w NY. Świetne miejsce zwłaszcza dla dzieci i młodzieży.

Co ciekawe cena biletu co łaska. Przy kasie deklarujecie ile chcecie zapłacić za wstęp. Co do muzeum tak jak napisałem jeśli jesteście z dziećmi szczerze polecam, a jeśli nie tez warto zobaczyć zwłaszcza jeśli chcecie porównać z wizerunkiem filmowym. Jak dla mnie muzeum nie rozczarowuje jest tak duże jak pokazuje je Hollywood od swojej filmowej wersji jest tylko trochę mniej kolorowe i ciemniejsze.

No i hol główny jest inny niż ten który pokazują w filmach choć szkielet tyranozaura stoi i patrzy …

Żeby przejść je całe, czyli zobaczyć wszystkie ekspozycje potrzebujecie kilku godzin. Nowy Jork jest pełny muzeów, można i tydzień spędzić na odchamianiu się.

Ja zostałem zaciągnięty jeszcze do Museum of Modern Art, zwanego MOMA.

Muzeum jest przy 53 ulicy jakieś piętnaście minut spaceru na południe od Central Park. Mimo że nie jestem fanem sztuki współczesnej jakoś to przeżyłem.. Jeśli ktoś lubi, polecam. Jeśli nie, to na rogu 53 ulicy i 6 alei jest Strabucks gdzie możecie poczekać sącząc frappucino..

Warto zobaczyć Nowy Jork z góry. Najwyższym punktem widokowym jest wieża 9/11 Memorial czyli wielkiego niebieskiego drapacza chmur postawionego w miejscu gdzie zawaliły się wierze WTC.

Ale póki co nie jest to miejsce filmowe więc udaliśmy się na najbardziej znany taras widokowy czyli Empire State Bldg. Budynek jest bardzo imponujący, złota iglica widoczna na tle nieba i nie można go pomylić z niczym innym. Widok z tarasu tez wspaniały obchodząc taras na około widzimy cały Manhattan i duża część Nowego Jorku.

Niestety nie jest to tania atrakcja i ponownie niestety kolejka do wind tez może być bardzo długa. Nasz filmowy taras widokowy pod gołym niebem znajduje się na 86 piętrze i bilet dla dorosłego kosztuje 38 dolarów, dla dzieci 32 dolary. Na 102 piętrze znajduje się jeszcze jeden taras widokowy, zabudowany i osłonięty oknami i wjazd windą na ten poziom kosztuje już 58 dolarów. Moim zdaniem szkoda pieniędzy. Filmowy taras widokowy na 86 piętrze oferuje widok co prawda przez kraty ale bezpośrednio na cały Nowy Jork.

Wieje wiatr, widzimy i słyszymy miasto u naszych stóp. Widok z 102 pietra może i z większej wysokości ale przez szyby i to już jak lizanie lizaka przez szybę sklepu… Niestety nie poczułem atmosfery jak z Bezsennego w Seattle czy innych filmowych realizacji w tym miejscu.

Taras jest węższy niż ten który pamiętam z filmów zatłoczony i bardzo zabudowany zabezpieczeniami przed znudzonymi życiem. Mieliśmy szczęście i praktycznie nie czekaliśmy w kolejce a i na górze nie było jakiegoś tłoku ale i tak magii nie było..

I mimo że zabrzmi to jak herezja proponuje udać się do Rockeffeler Center gdzie co prawda taras widokowy jest „tylko” na 70 piętrze ale jest bardziej przestronny w niektórych miejscach zabezpieczony kratami a w innych szybami, i wspaniale z niego widać Cental Park i… Empire State Bldg.

I właśnie z stąd najlepiej przypomnieć sobie wszystkie ekranizacje King Kong’a i jego wspinaczkę na Empire State Bldg.

Samo Rockefeller Center to kilkanaście wieżowców otaczających kilka skwerów z centralnym miejscem gdzie znajduje się fontanna z figura Prometeusza z pozłacanego brązu, na pewno widzieliście ja na wielu filmach..

U jego stóp w zimie znajduje się lodowisko a w okresie świat staje tam wielka choinka. Bezpośrednio przy 5 Alei znajduje się wielka rzeźba Atlasa wykonana w stylu art deco, a dokładnie naprzeciw niego po drugiej stronie 5 Alei mamy Katedrę Św. Patryka piękny kościół gotycki z białego marmuru wyglądający niesamowicie wśród szklanych wieżowców. To na jego wiezy często siaduje Spiderman

Kolejne filmowe miejsce to Grand Central Terminal czyli po naszemu dworzec główny… Okazały budynek z wielkim holem w którym pingwiny i inni uciekinierowie z zoo zostali schwytani oraz z charakterystycznym zegarem w środku który to trafił na głowę żyrafy Melman w kreskówce Madagaskar… Zresztą hala dworca występuje w filmach równie często jak Central Park i warto tam zajrzeć bo to ten kawałek Nowego Jorku który dla mieszkańców jest oczywista oczywistością a turystom pomoże poczuć atmosferę miasta warty jest zobaczenia.

Takim samym miejscem jest Time Square . Niesamowite przez cała dobę pełne ludzi skrzyżowanie pięciu ulic prawie że w środku Manhattanu. Łuna światła bije z tego miejsca na wiele ulic, cały ten rejon otoczony jest ogromnymi reklamami świetlnymi pulsującymi setkami kolorów.

Widzieliście to miejsce w Vanilla sky, Jestem legendą, Kapitan Ameryka czy Sylwester w Nowym Jorku. W tym ostatnim filmie oglądamy elektryka naprawiającego kule świetlną która rok rocznie opada o północy oznaczając że zaczął się nowy rok. I tak już prawie od 100 lat. Będąc na Time Square możecie zobaczyć właśnie tą kule, średnica cztery metry waga sześć ton. Jak co roku czeka na Sylwestra..

Time Square to miejsce typowo turystyczne, wielu nowojorczyków nie cierpi tego miejsca właśnie z tego powodu ale nie da się mówić o zobaczeniu NY bez wizyty na Time Square. Zresztą jeśli jesteście na Time Square to jesteście tez w Theater District czyli jak sama nazwa wskazuje w dzielnicy teatrów. Częściej mówi się o tym miejscu Broadeway, gdyż jedna z ulic tworzących to miejsce nazywa sie Broadway.

W czasie naszego pobytu udało nam się zobaczyć Upiora w Operze w teatrze Majestic i musze przyznać że warto było poświecić jeden wieczór na wspaniałe wizualnie przedstawienie i świetna muzykę.

Most Brooklyn’ski- kolejna „gwiazda” filmowa. Pamiętacie Spiderman’a albo Godzillę? To właśnie ta sama ogromna betonowo stalowa konstrukcja rozpięta ponad East River łącząca dolny Manhattan z Brooklinem. To klasyczny most drogowy ale jego środkiem ponad pasami ruchu mamy piękna ścieżkę rowerowo pieszą o długości prawie dwóch kilometrów.

Polecam spacer z Manhattanu na Brooklyn gdzie wybierając zejście z mostu na prawa stronę trafimy do pięknego parku brooklyńskiego pełnego drzew w których cieniu możemy odpocząć po długim marszu w słońcu i szumie miasta.

Siedząc w parku na Brooklyn macie piękny widok na dolny Manhattan, zwłaszcza wieczorem. Co prawda wszystkie mosty w Nowym Jorku są okazałe, jednak królem jest właśnie Brooklyn Bridge.

Będąc na dolnym Manhattanie warto zobaczyć 9/11 Memorial czyli miejsce gdzie runęły wieże WTC w 2001 roku. To wielki zadrzewiony plac z dwoma dużymi zbiornikami/fontannami w miejscu gdzie stały wieże oraz tablicami z nazwiskami prawie 3 tysięcy ofiar ataku terrorystycznego. No i ogromna błękitna iglica która zastąpiła zniszczone wieże. Jak każde miejsce wielkiej tragedii budzi refleksje i zadumę czemu sprzyja monumentalna oprawa otoczenia, jednak dzięki ogromnej przestrzeni i kolorom nie jest to miejsce ponure czy depresyjne. Raczej wzniosłe… Pomijając wrażenia duchowe jest to ważne miejsce z punktu widzenia historii XXI wieku, to tutaj zaczęła się w 2001 roku wojna z terrorem trwająca do dzisiaj…

Z 9/11 Memorial macie 10 minut spaceru na Wall Street. Generalnie nic ciekawego poza kilkoma kościółkami wciśniętymi pomiędzy nowoczesne drapacze chmur no i bykiem z Wall Street. Wielka brązowa figura szarżującego byka postawiona w 1989 r ma symbolizować siłę i dumę narodu amerykańskiego ale jest od dawna symbolem giełdy nowojorskiej. Dla ścisłości byk nie znajduje się na Wall Street tylko na południowym początku Broadway przy skrzyżowaniu z Bowling Green. Pogłaskanie go po hmmm… klejnotach ma przynieść szczęście finansowe. Dlatego tez po tylu „pogłaskaniach” ta część posagu błyszczy wyślizgana już z daleka..

Naprzeciw byka od 2017 stoi mała dziewczynka podparta pod boki mająca stanowić symbol równouprawnienia kobiet. Twórca Byka Arturo Di Modica wszczął sprawę sądową o przeniesienie albo byka albo posągu dziewczynki który zakłóca główny przekaz artystyczny jego rzeźby. Więc trzeba się spieszyć żeby zobaczyć ich jeszcze razem. Przy rzeźbach tłum jest prawie zawsze jak chcecie zrobić zdjęcie bez przepychanek i czekania najlepiej wcześnie rano lub wieczorem.

Manhattan oblewają dwie rzeki Hudson i East. Warto zafundować sobie wycieczkę statkiem żeby zobaczyć Manhattan w całej okazałości i przy okazji spojrzeć z bliska na jeden z symboli USA czyli Statuę Wolności.

Możliwości jest bez liku do koloru i wyboru. Opcja nastawiona na Statuę to rejs z nabrzeża przy East River około 500m na południe od Mostu Brooklińskiego . Dokładny adres to FDR Drive - Pier 15. Miejsca nie da się przegapić obok zacumowany jest wielki żaglowiec widoczny już z mostu. Nabrzeże Pier 15 to budynek z ogrodem na dachu, leżaczki ławki itp. Co najmniej trzy linie turystyczne obsługują turystów. Oferują między innymi 1,5 godzinny rejs do Liberty Island i ten polecam jeśli chcecie zrobić kilka zdjęć Statuy Wolności i południowego Manhattanu wraz z Mostem Brooklińskim.

Druga opcja to rejs z Hudson River nabrzeże Pier 83 przy 42 ulicy. Tam macie również kilka opcji a jedna z nich jest prawie czterogodzinny rejs naokoło Manhattanu gdzie wypływacie z Hudson River opływacie naokoło Statuę wpływacie na East River podziwiacie prawie wszystkie największe mosty i dopływacie aż do Roosevelt Island gdzie na wschodnim brzegu Manhattanu zobaczycie budynek Narodów Zjednoczonych. I z powrotem. W łaśnie niedaleko Piers 83 wodował na Hudson River  Airbus pilotowany przez kapitana Sullenberger'a po zderzeniu z ptakami co mogliście zobaczyc bardzo realistycznie odtworzone w filmie Sully.

Obok nabrzeża Pier 83 zacumowany jest lotniskowiec USS Intrepid. Okręt ten służył w czasie II WŚ na Pacyfiku później startowały z niego Phantomy w czasie wojny wietnamskiej, brał również udział w misjach NASA przy wyławianiu kapsuł załogowych po lotach kosmicznych. Obecnie to okręt muzeum i poza nim samym możecie tam zobaczyć kilka typów samolotów których w Polsce nie zobaczycie. Przede wszystkim F 14 Tomcat, SR71 Black Bird, E 2 Hawkeye i Concord. Maja tam tez pierwszy amerykański prom kosmiczny Enterprise. Po drugiej stronie nabrzeża zacumowany jest USS Glowler jeden z pierwszych okrętów podwodnych-nosicieli pocisków rakietowych w tym z głowicami atomowymi. Dla amatorów tego typu atrakcji kilka godzin prawdziwego fanu. Moje dziewczyny nudziły się tylko trochę..

Jak widzicie nie wyszliśmy poza Manhattan, a i tak to co opisałem to cztery dni… Oczywiście dochodzą tu spacery po 5 Aleji, Brodeway, Chinatown i Little Italy, oglądanie Medison Squere Garden i innych tysięcy większych i mniejszych klimacików nowojorskich.

Bo wyżej wymienione atrakcje i charakterystyczne "wizytówki" NY nie umywają sie do ulic tego miasta. I to wcale nie tych najbardziej prestiżowych jak 5 czy 7 aleja. Mowa o tych ulicach które oplatają gęsta siecia tysiące biurowców i sklepów a na  których właśnie bija serca nowojorczyków.   Małych parków i skwerów wciśnietych pomiędzy budynki. Małych sklepików czy rodzinnych restauracji z potrawami z całego świata.Tam jest właśnie prawdziwy NY a reszta to fasada i choć i tak fascynująca to wcale nie najfajniejsza. Warto mwziąśc mape i zobaczyć właśnie NY z tej perspektywy.

Mam nadzieje że uda mi się następnym razem poszerzyć oblicze NY o Brooklin, Queence i Bronx. Oby tylko był następny raz....😀

Most Brookliński z East River

Statua Wolności widok ze statku.

Widok na dolny Manhattan -rejs w widłach Hudson River i East River